Współczynnik marzeń, czyli ile kosztuje remont wymarzonego M

To już ten moment! Dopadła Cię ogromna euforia, bo właśnie w tym momencie stałeś się posiadaczem swojego własnego M! Tylko chwileczkę, a co dalej? Co z wykończeniem wnętrz? Czyżbyś zapomniał, że własne mieszkanie to nie tylko ściany i podłoga?

W ostatnim czasie coraz częściej miałam okazję współpracować z klientami, którzy zaczynali pracę nad projektem w wielkim impetem, ogromnymi aspiracjami, lecz chwilę później stawali obok mnie ze strapioną miną, pytając na czym można byłoby zaoszczędzić, aby móc choć po części zrealizować ich marzenia (ukryte w projekcie), zestawiając je z budżetem, który, niejednokrotnie, okazywał się dużo mniejszy, niż im się wydawało.

Jak można brać tyle kasy za robociznę! – to częste zarzuty pod kątem ekip wykonawczych. Lecz prawda jest taka, że ekipa ekipie nierówna, ale również stawki na rynku są takie, jakie są. Dlaczego ekipy biorą „aż tyle kasy”? A z prostej przyczyny. „Kilku chłopa” spędza po kilka godzin dziennie przez kilka tygodni na budowie, często jeżdżąc po materiały, targając masy gruzu, a kwota, którą otrzymują dzielona jest na kilku facetów, a więc nie trafia do kieszeni wyłącznie jednego pana Stasia.

Mieszkanie to nie tylko płytki i farba. To również: kleje, gipsy, krany, płyty g-k, kable, gniazdka, drzwi, karnisze, meble, sprzęt agd, ceramika, itp., a czasami mam wrażenie, że niektórym wystarczą tylko mury, do tego w stanie deweloperskim.

 

I oczywiście, aby nie było wątpliwości, mieszkanie czy dom można wykończyć ekonomicznie, rezygnując z pewnych rozwiązań, nie decydując się na drogie wyposażenie, wybierając materiały i produkty o nieco słabszej jakości. Jednakże kiedy spotykamy się z opcją „ma być dobrze, tak abyśmy nie zmieniali czegoś za kilka miesięcy”, zaczęłam stosować tzw. współczynnik marzeń, dzięki któremu możemy śmiało określić realny budżet na nasze własne M.

Skąd on się właściwie wziął? Bardzo prosta sprawa. Po realizacji kilku z projektów postanowiłam podzielić budżet przez ilość projektowanych metrów, dzięki temu powstał współczynnik marzeń, a więc średnia, którą stosuję obecnie przy wyliczeniach dla moich klientów.

Jak to wygląda w praktyce, a więc weźmy sobie mieszkanie o powierzchni 41m2:

41 x 1,6  = 65,6

czyli m2 x współczynnik marzeń = kwota w tys złotych

Jak w powyższym przykładzie, dla mieszkania o powierzchni 41m2, kwota wykończenia wnętrz to 65,6 tys złotych.

Klienci, których metraż opisuję wydali w rzeczywistości łączną kwotę 64 tys złotych, nie rezygnując z niczego, co zawarte było w ich projekcie. Prosta sprawa, że jest to budżet tak naprawdę wyjściowy – w końcu nie ma czegoś takiego jak limit w tym przypadku i ten budżet może urosnąć do niewyobrażalnych rozmiarów. Jeśli jednak planujemy wykończyć mieszkanie na miarę swoich możliwości, w tzw. średnim standardzie, warto jeszcze raz przejrzeć swój budżet i sprawdzić, czy aby na pewno uda się zrealizować marzenie o własnym M, choć może bez złotych klamek w drzwiach.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *