Czego nie wiecie o projektantach wnętrz

 

Projektanci wnętrz, mam wrażenie, że powszechnie według klientów uważani są za wnętrzarskich cudotwórców, lecz wszystko, wraz z pierwszym dobrym wrażeniem, potrafi prysnąć jak bańka mydlana już na etapie współpracy i pracy nad projektem.

Niejednokrotnie zdarzyło mi się, że tuż po podpisaniu umowy i zapisanymi tam informacjami o czasie realizacji, klienci potrafią zadzwonić zaledwie po dwóch dniach z pytaniem „Kiedy możemy spodziewać się projektu? Już nie możemy się go doczekać!”

Naprawdę wszystko rozumiem i znam zniecierpliwienie jakie towarzyszy pracom nad projektem. Zdaję sobie sprawę również, że oczekiwanie na własne M potrafi drążyć dziurę w brzuchu nie tylko inwestorom (oj nie tylko!), ale powinniśmy sobie wyjaśnić kilka ważnych aspektów pracy projektanta.

Projektowanie wnętrz to nie tylko rysowanie i nie tylko postawienie kilku kresek, to przede wszystkim poczucie estetyki, znalezienie równowagi pomiędzy funkcjonalnością i wygodą, a wspomnianymi względami estetycznymi.

  1. „Mamy wolną niedzielę, to może spotkamy się właśnie wtedy?” – często się zdarza, że ze względu na ograniczony czas spotykam się z klientami w weekend, jednakże nie zapominajcie, Drodzy Klienci, my projektanci, również posiadamy rodziny i czasami pragniemy właśnie z nimi spędzić resztki wolnego czasu.
  2. „Dlaczego to wszystko tak długo trwa?! Przecież komputer robi wszystko za Panią!” – nic bardziej mylnego! Cały proces tworzenia to w większości długotrwały proces tworzenia modelu Waszego wymarzonego mieszkania bądź domu. To bardzo często rysowanie drobnych elementów, na które potrzeba wręcz niewyobrażalnie dużo czasu! A w dodatku to nie wszystko – po przygotowaniu modelu następuje proces renderowania, który wydłuża proces tworzenia o kolejne godziny/ dni pracy. Niestety nawet czas wyświetlany do zakończenia renderowania jest jedynie wstępnie określony przez program, a często zdarza się, że cyferki nie zmieniają się i z ostatnich dziesięciu minut pracy, renderowanie wydłuża się o kolejne 5h.
  3. „O matko, jak to dużo pieniędzy! A jeszcze ma Pani tyle pracy, to znaczy, że ma Pani bardzo dużo kasy!” – to chyba oczywiste, że na co dzień chodzę z workami pieniędzy i wożę je w bagażniku. Drodzy Klienci, koszt projektu to nie tylko czysta kasa, która trafia do kieszeni, jak Wam się może wydaje. To też: paliwo – spalane nie tylko na wielokrotne dojazdy do Was, ale również paliwo, które zużywa się do wyjazdów do sklepów, kontrahentów czy podwykonawców, do tego: prąd, drukarnie – drukowanie wielkoformatowych dokumentów oraz wizualizacji niestety nie odbywa się też za darmo. Koszt utrzymania działalności, ZUS itd. A co najważniejsze – praca nad Waszym projektem nie trwa jeden dzień – zarobione pieniądze rozkładają się w czasie, co w efekcie końcowym wcale nie wygląda tak zatrważająco.
  4. „Ma mi Pani narysować cały schemat instalacji!” – tak jest! Natychmiast! Tylko, że to tak jakby nie moja dziedzina pracy. Bardzo chętnie za to przygotuję projekt elektryki, obejmujący punkty elektryczne, które zgodnie z projektem powinny znaleźć się w mieszkaniu.
  5. „Ile mają trwać poprawki? To pewnie kwestia kilku minut? W końcu to tylko kilka zmian w projekcie i na tych wizualizacjach” – tylko, że tych kilka zmian i kilka kresek to niestety kilka ładnych godzin pracy i kilka ładnych godzin poświęconych na przygotowanie nowych wizualizacji. Ot taka różnica pomiędzy myślą, a realizacją.
  6. „Nasza współpraca przeciąga się niewspółmiernie do zmian, o które poprosiliśmy” – tak jak wyżej, czasami to, co wydaje się bzdurną zmianą, w programie okazuje się szeregiem działań i następnie czasem, który niezbędny jest do jej przetworzenia. Niekiedy też jest tak, że to sprzęt zwyczajnie przestaje z nami współpracować i wtedy ciosanie kołków na mojej głowie też nic nie pomoże – po prostu trzeba uzbroić się w wiadro cierpliwości i poczekać.
  7. „Pani to ma taki przyjemny zawód” – …

Czas na chwilę szczerości

Projektowanie wnętrz jest bardzo przyjemne, o ile współpraca z klientem nie zaczyna polegać na robieniu sobie na złość. Co więcej, czego może nie wiecie o tym zawodzie, to praca praktycznie 24/7 – osobiście wstaję codziennie o 4-5 rano, chodzę spać około 1-2 w nocy. Czas pozostały na sen niestety jest na tyle krótki, że moja efektywność niestety potrafi spać na łeb, na szyję w ciągu dnia. Ponadto, pomijając już całe godziny spędzane przed komputerami,  to również kolejne godziny spędzone w aucie, często w korkach, godziny spędzone u klientów, a co za tym idzie – wyrzuty sumienia i zmęczenie, które towarzyszy na co dzień.

To również brak Świąt, brak urlopu – i choć często wtedy klnę cicho pod nosem, to z drugiej strony wiem jak działa myślenie klienta, bo sama nim jestem tylko w stosunku do innych firm usługowych. Jednakże dzięki własnej pracy bardziej rozumiem czyjeś potrzeby i szanuję czas wolny osób z którymi współpracuję.

Podsumowując: i tak kocham ten zawód!

I choć ta praca ma naprawdę sporo minusów to są również plusy – to przede wszystkim fajni ludzie, z którymi mam przyjemność pracować. To ekipy podwykonawcze, z którymi znamy się od lat i dzięki temu nasza współpraca przebiega wręcz idealnie. A przede wszystkim – nigdzie na etacie nie zgodziłabym się pracować przez 20-22h na dobę!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *